← Blog

Akupresura – co o niej wiemy?

Akupresura to chyba najłagodniejsza twarz medycyny wschodniej. Bez igieł, bez sprzętu, bez gabinetu – tylko ucisk we właściwym miejscu, przez właściwy czas. Wokół tej metody narosło sporo legend („uzdrowi wszystko" albo „nie ma żadnego sensu"), warto więc spokojnie spojrzeć, co o niej wiadomo i kiedy realnie się przydaje.
Krótka historia Techniki ucisku towarzyszą medycynie chińskiej od tysiącleci – pojawiają się w klasycznych tekstach razem z akupunkturą jako jej łagodniejsza odmiana. W Japonii rozwinięto na ich gruncie odrębną tradycję shiatsu (dosł. „nacisk palca"), w której większy nacisk położono na pracę całym ciałem terapeuty i rytm sesji. Współcześnie akupresura jest badana m.in. jako wsparcie przy nudnościach, napięciowych bólach głowy i dolegliwościach mięśniowych – wyniki bywają zróżnicowane, dlatego ważne jest realistyczne podejście do celu terapii.
Na co może pomóc? W naszej praktyce sięgamy po akupresurę najczęściej przy:
  • nudnościach i wymiotach (m.in. wsparcie okołoporodowe oraz po niektórych zabiegach – po konsultacji z lekarzem prowadzącym),
  • bólach lędźwi i karku o charakterze napięciowym,
  • łagodnych bólach brzucha związanych z funkcją jelit,
  • napięciu psychofizycznym jako element rytuału relaksacyjnego.
Przy silniejszym lub przewlekłym bólu często skuteczniejsza bywa akupunktura lub elektroakupunktura – decyzję podejmujemy po wywiadzie i ocenie wskazań.
Jak wygląda sesja? Pracujemy w wygodnej odzieży, na stole lub futonie. Terapeuta uciska punkty kciukiem, palcem lub całą dłonią – czas nacisku to zwykle od kilkunastu sekund do około minuty na punkt. Łagodny dyskomfort bywa pożądany i często towarzyszy uwalnianiu napięcia; ostry ból to natomiast wyraźny sygnał do zmiany techniki, dobrania innego punktu lub przerwania zabiegu.
Uwaga Akupresura nie zastępuje leczenia chorób ostrych i nie jest jedyną metodą przy ciężkiej patologii. W ciąży, przy zakrzepach, świeżych urazach i otwartych ranach – zawsze poinformuj o stanie zdrowia przed zabiegiem. Najwięcej daje, gdy traktujemy ją jako jeden z elementów planu, a nie cudowny środek.